Nappimiś i Powrót Mamy do Pracy

W domu pod żółtym dachem panowała niezwykła cisza.
Mama Zosi stała przy drzwiach i patrzyła na swoje odbicie w lustrze. Miała na sobie płaszcz, którego nie zakładała od bardzo dawna. W ręku trzymała torbę na pieluszki, ale dziś była ona trochę inna niż zwykle.
Cięższa.
Nie przez rzeczy.
Przez emocje.
– Mamusiu, idziesz? – zapytała cicho Zosia, tuląc swojego misia.
Mama uklękła przy niej.
– Tak, kochanie. Idę do pracy. Ale wrócę. Zawsze wracam.
Zosia nie zapłakała. Ale jej rączki ścisnęły mamę mocniej niż zwykle.
Nappimiś był tam od rana. Siedział cicho na parapecie i obserwował.
Gdy mama wyszła, w domu zrobiło się… inaczej. Nie gorzej. Nie smutniej. Po prostu inaczej.
– Czy mama o mnie zapomni? – zapytała Zosia.
Nappimiś podszedł i otworzył torbę, którą mama zostawiła.
W środku były zwykłe rzeczy: pieluszka, chusteczki, mały kocyk… ale też coś więcej.
Mała karteczka.
„Zosiu, jesteś w moim sercu nawet wtedy, gdy mnie nie ma obok.”
Zosia przytuliła kartkę.
– To magia? – zapytała.
– Nie – uśmiechnął się Nappimiś. – To miłość, która mieści się nawet w torbie.
Po południu drzwi znów się otworzyły.
Mama wróciła.
I choć dzień był długi, a świat trochę większy niż rano… jedno się nie zmieniło. Uścisk był tak samo ciepły. A może nawet cieplejszy.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii BAJKI


