Kiedy Złość Szuka Wyjścia – Nappimiś i Burza w Małym Sercu

Były takie dni, kiedy wszystko układało się nie tak, jak powinno. Dla małego Franka był to właśnie jeden z nich. Już od rana coś było inaczej — koszulka drapała bardziej niż zwykle, klocki nie chciały się układać, a świat wydawał się zbyt głośny.
Złość przyszła powoli, niemal niezauważalnie. Najpierw jako napięcie w brzuchu, potem jako szybki oddech, aż w końcu zamieniła się w coś większego — w burzę, która nie mieściła się już w środku.
Klocki spadły na podłogę. Ręce zacisnęły się mocno. Oczy zrobiły się mokre, choć Franek sam nie wiedział dlaczego.
To nie była złość przeciwko komuś.
To była złość, która po prostu… szukała miejsca.
Wtedy pojawił się Nappimiś.
Nie zatrzymał burzy. Nie próbował jej uciszyć. Usiadł obok, spokojny, jakby wiedział, że niektóre rzeczy trzeba najpierw poczuć, zanim można je zrozumieć.
Z plecaka wyjął miękki wkład chłonny wielorazowy. Jego materiał był delikatny, a struktura miękka i spokojna.
Franek spojrzał na niego zdziwiony.
Nappimiś położył wkład na jego dłoniach.
To był tylko przedmiot — a jednak coś w nim było inne. Jakby potrafił przyjąć to, co trudne, bez oceniania.
Franek ścisnął go mocno.
Złość nie zniknęła od razu.
Ale przestała być tak ostra.
Oddech się uspokoił. Ramiona opadły. W głowie zrobiło się trochę ciszej.
Burza nie musiała wyjść na zewnątrz.
Znalazła miejsce, w którym mogła się zatrzymać.
Nappimiś patrzył spokojnie.
Bo wiedział, że emocje nie są po to, żeby je zatrzymywać.
Są po to, żeby nauczyć się je rozumieć.
A czasem wystarczy tylko… coś, co potrafi je przyjąć.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii BAJKI

