Dlaczego dziecko po przedszkolu jest marudne i płaczliwe? Co może znaczyć trudne popołudnie
Rodzic odbiera dziecko z przedszkola albo żłobka i słyszy: „Było dziś bardzo grzeczne, pięknie się bawiło, wszystko zjadło”. Kilka minut później zaczyna się płacz, złość, protest przy zakładaniu butów, odmowa wejścia do samochodu albo kłótnia o drobiazg. W domu może być jeszcze trudniej – dziecko nie chce jeść, domaga się ciągłej obecności rodzica, rzuca zabawkami albo reaguje bardzo intensywnie na rzeczy, które wcześniej nie były problemem.
Taka sytuacja potrafi być dla rodziców niezrozumiała. Skoro w placówce wszystko było dobrze, dlaczego najwięcej emocji pojawia się właśnie po powrocie do domu?
W wielu przypadkach odpowiedź jest dość prosta: dziecko przez kilka godzin bardzo intensywnie radzi sobie z nowym środowiskiem, a emocje wypuszcza dopiero tam, gdzie czuje się najbezpieczniej.
Przedszkole i żłobek to dla małego dziecka ogromny wysiłek
Dorosłemu może się wydawać, że pobyt w przedszkolu składa się głównie z zabawy. Z perspektywy dziecka jest to jednak kilka godzin funkcjonowania w bardzo wymagającym środowisku.
Maluch musi jednocześnie słuchać poleceń, czekać na swoją kolej, dzielić uwagę dorosłego z innymi dziećmi, radzić sobie z hałasem, nowymi sytuacjami, zmianami aktywności, posiłkami, odpoczynkiem i własnymi emocjami.
Do tego dochodzi rozłąka z rodzicem.
Dla dziecka, które dopiero rozpoczyna żłobek lub przedszkole, nawet proste sytuacje mogą wymagać dużej koncentracji. Trzeba zapamiętać, gdzie znajduje się łazienka, gdzie odłożyć buty, kiedy można się bawić, kiedy usiąść przy stole i kto pomoże, kiedy pojawi się trudność.
Po kilku godzinach tych małych wyzwań dziecko może być zwyczajnie zmęczone.
Dlaczego emocje pojawiają się dopiero przy rodzicu?
Rodzice czasem pytają: „Dlaczego pani mówi, że wszystko było dobrze, a przy mnie dziecko natychmiast zaczyna płakać?”.
Warto spojrzeć na tę sytuację z innej strony.
Dziecko może przez kilka godzin mobilizować się do funkcjonowania w grupie. Kiedy pojawia się rodzic, wraca osoba kojarząca się z bezpieczeństwem, bliskością i możliwością bycia całkowicie sobą.
Właśnie wtedy napięcie, które wcześniej było kontrolowane, może znaleźć ujście.
Nie oznacza to, że dziecko zachowuje się „gorzej przy rodzicach”. Czasami oznacza wręcz coś odwrotnego – przy najbliższej osobie nie musi już wkładać tyle wysiłku w kontrolowanie emocji.
Marudzenie po przedszkolu nie musi oznaczać, że dziecku jest tam źle
To jedna z największych obaw rodziców.
Jeżeli dziecko po przedszkolu jest zmęczone i emocjonalne, łatwo pomyśleć, że cały dzień musiał być dla niego bardzo trudny.
Nie musi tak być.
Maluch może świetnie się bawić, lubić nauczycieli i chętnie uczestniczyć w zajęciach, a mimo to wracać do domu wyczerpany. Nowe bodźce, relacje z innymi dziećmi i konieczność funkcjonowania według rytmu grupy mogą być męczące nawet wtedy, gdy doświadczenie jest pozytywne.
Dlatego warto oceniać sytuację szerzej.
Znaczenie ma nie tylko zachowanie po odbiorze, lecz również to, czy dziecko nawiązuje relacje, czy stopniowo łatwiej wchodzi do sali, czy potrafi się bawić i czy z czasem adaptacja staje się spokojniejsza.
Pierwsze 30 minut po odbiorze może być najtrudniejsze
Moment wyjścia z placówki jest zmianą jednego środowiska na drugie. Dziecko, które przez kilka godzin funkcjonowało według określonego rytmu, nagle znów musi się przestawić.
Czasem problem zaczyna się już w szatni.
„Nie chcę zakładać kurtki.”
„Nie chcę iść do samochodu.”
„Chcę inną przekąskę.”
„Chcę zostać.”
„Chcę do domu.”
Takie komunikaty mogą się zmieniać z minuty na minutę. Nie zawsze warto doszukiwać się w nich głębokiego znaczenia. Zmęczony maluch może po prostu mieć znacznie mniejszą zdolność radzenia sobie z frustracją.
Dlatego po odbiorze często najlepiej ograniczyć liczbę pytań i decyzji.
Zamiast: „Co chcesz robić? Gdzie idziemy? Co zjesz? Jak było? Z kim się bawiłeś?”, czasem lepiej powiedzieć po prostu: „Cieszę się, że Cię widzę. Jedziemy teraz do domu”.
Głód może bardzo wzmacniać trudne emocje
Dziecko może jeść w przedszkolu mniej niż w domu. Nawet jeśli personel mówi, że zjadło obiad, rodzic nie zawsze wie, jaka była rzeczywista ilość.
Do tego dochodzi intensywna aktywność.
Dlatego prostym rozwiązaniem jest przygotowanie niewielkiej przekąski na drogę do domu, jeśli zasady placówki i potrzeby dziecka na to pozwalają.
Nie musi to być nic szczególnego. Ważne, aby przekąska była znana dziecku i łatwa do zjedzenia.
Czasami kilkanaście minut po jedzeniu okazuje się, że znaczna część „kryzysu emocjonalnego” była po prostu połączeniem zmęczenia i głodu.
Po przedszkolu nie trzeba organizować dziecku kolejnych atrakcji
Wrzesień często wiąże się nie tylko z rozpoczęciem przedszkola, ale również z zapisami na basen, taniec, angielski, piłkę, rytmikę czy inne zajęcia dodatkowe.
Warto jednak zastanowić się, czy pierwsze tygodnie adaptacji są najlepszym momentem na bardzo napięty grafik.
Dla dziecka samo rozpoczęcie żłobka lub przedszkola jest już dużym wydarzeniem.
Po powrocie może potrzebować przede wszystkim spokojnej zabawy, kontaktu z rodzicem i dobrze znanej przestrzeni.
Nie trzeba codziennie „wynagradzać” pobytu w przedszkolu wycieczką, salą zabaw czy kolejną aktywnością.
Czasami najbardziej potrzebną atrakcją jest po prostu spokojne popołudnie w domu.
Dziecko chce być cały czas na rękach – czy to oznacza regres?
Po rozpoczęciu żłobka rodzice często obserwują zachowania, które wydają się krokiem wstecz.
Dziecko, które wcześniej chętnie bawiło się samodzielnie, nagle chce być cały czas blisko. Starszy maluch może prosić o pomoc przy czynnościach, które wcześniej wykonywał sam.
Może również częściej domagać się przytulania albo protestować, kiedy rodzic wychodzi do innego pomieszczenia.
Nie musi to oznaczać utraty wcześniej zdobytych umiejętności.
Dziecko może po prostu zwiększać ilość kontaktu z rodzicem po kilku godzinach rozłąki.
W pierwszych tygodniach warto odpowiedzieć na tę potrzebę spokojem i przewidywalnością zamiast komunikatem: „Przecież jesteś już duży”.
Dlaczego dziecko nie chce opowiadać, co robiło w przedszkolu?
„Jak było?”
„Dobrze.”
„Co robiłeś?”
„Nie wiem.”
To rozmowa znana wielu rodzicom.
Brak szczegółowej opowieści nie oznacza, że dziecko niczego nie pamięta albo nie chce rozmawiać z rodzicem. Pytanie „jak było?” jest dla małego dziecka bardzo szerokie.
Łatwiej odpowiadać na pytania bardziej konkretne.
Można zapytać:
„Bawiłeś się dzisiaj bardziej w sali czy na dworze?”
„Była dziś zupa czy drugie danie?”
„Co dziś najbardziej Cię rozśmieszyło?”
„Kto siedział obok Ciebie przy obiedzie?”
Nie trzeba jednak zamieniać odbioru z przedszkola w przesłuchanie. Jeśli dziecko nie ma ochoty rozmawiać, można wrócić do tematu później. Często historie z przedszkola pojawiają się spontanicznie podczas kąpieli, kolacji albo zabawy.
Wieczorne wybuchy złości mogą mieć związek ze zmęczeniem
Pod koniec dnia dzieci mają znacznie mniej zasobów do radzenia sobie z drobnymi frustracjami.
W efekcie niewłaściwy kolor kubka, zakończenie bajki czy konieczność umycia zębów mogą wywołać reakcję zupełnie nieproporcjonalną do sytuacji.
W takich momentach nie zawsze potrzebna jest długa rozmowa wychowawcza.
Czasami dziecko jest po prostu bardzo zmęczone.
W pierwszych tygodniach przedszkola warto obserwować, czy wcześniejsze rozpoczęcie wieczornej rutyny nie poprawia sytuacji.
Nawet przesunięcie kąpieli, kolacji czy przygotowania do snu na wcześniejszą porę może sprawić, że cały wieczór będzie spokojniejszy.
Czy warto wypytywać nauczyciela każdego dnia?
Kontakt z opiekunem jest bardzo ważny, ale nie trzeba codziennie analizować każdego szczegółu.
Znacznie bardziej pomocne są konkretne pytania.
Zamiast:
„Czy było grzeczne?”
lepiej zapytać:
„Czy bawiło się z innymi dziećmi?”
„Jak długo trwał płacz po moim wyjściu?”
„Czy jadło?”
„Jak poradziło sobie podczas odpoczynku?”
„Czy zwróciło się dziś do pani po pomoc?”
Takie informacje pomagają ocenić rzeczywisty przebieg adaptacji.
Samo określenie „grzeczne” niewiele mówi o tym, jak dziecko radziło sobie emocjonalnie.
Jak może wyglądać spokojne popołudnie po przedszkolu?
Nie istnieje jeden idealny rytuał, ale warto ograniczyć liczbę przejść między różnymi aktywnościami.
Przykładowo dzień może wyglądać bardzo prosto: odbiór, niewielka przekąska, powrót do domu, chwilę swobodnej zabawy, wspólny posiłek, kąpiel i spokojne przygotowanie do snu.
Jeżeli dziecko potrzebuje ruchu, można pójść na krótki spacer albo plac zabaw.
Nie chodzi jednak o tworzenie kolejnego programu zajęć.
Po całym dniu działania według rytmu grupy możliwość samodzielnego zdecydowania, czym się bawić, może być dla dziecka bardzo potrzebna.
Czego lepiej nie mówić podczas trudnego popołudnia?
Zmęczony rodzic również ma swoje granice. Po pracy, dojazdach i obowiązkach trudno zachować spokój podczas kolejnego wybuchu złości.
Warto jednak ograniczać komunikaty typu:
„Cały dzień byłaś grzeczna, a przy mnie tak się zachowujesz?”
„Przecież nic się nie stało.”
„Duże dzieci tak nie płaczą.”
„Jak będziesz tak marudzić, jutro znowu pójdziesz do przedszkola.”
Takie zdania mogą sprawić, że przedszkole zacznie być przedstawiane jako kara albo że dziecko otrzyma komunikat, iż nie powinno pokazywać trudnych emocji.
Lepsze mogą być proste zdania:
„Widzę, że jesteś bardzo zmęczony.”
„Chcesz teraz chwilę się przytulić?”
„Dziś było dużo rzeczy. Teraz jesteśmy już w domu.”
Nie trzeba naprawiać każdej emocji. Czasami wystarczy spokojnie pomóc dziecku przez nią przejść.
Kiedy trudne zachowanie powinno skłonić do większej obserwacji?
Kilka trudnych popołudni na początku roku nie jest niczym zaskakującym. Warto jednak obserwować, czy wraz z upływem czasu dziecko stopniowo lepiej radzi sobie z nowym rytmem.
Jeżeli przez dłuższy czas widzimy bardzo silne napięcie, dziecko konsekwentnie nie chce chodzić do placówki, zaczyna mieć nasilone problemy ze snem, jedzeniem lub funkcjonowaniem także w innych sytuacjach, warto porozmawiać z personelem.
Kluczowe jest poznanie tego, co dzieje się w ciągu dnia.
Czasem okaże się, że dziecko potrzebuje jeszcze czasu na adaptację. Czasem problemem jest konkretny element dnia – na przykład drzemka, posiłki, toaleta albo trudność w kontakcie z innymi dziećmi.
Im bardziej konkretne informacje mają rodzice i opiekunowie, tym łatwiej wspólnie znaleźć rozwiązanie.
A jeśli po kilku tygodniach nadal jest trudno?
Adaptacja nie ma jednego terminu zakończenia.
Jedno dziecko po tygodniu wbiega do sali bez oglądania się za rodzicem. Inne nawet po kilku tygodniach potrzebuje dłuższego przytulenia przed wejściem.
Nie warto porównywać tych reakcji.
Znacznie ważniejszy jest kierunek zmian: czy dziecko stopniowo czuje się pewniej, czy pojawiają się momenty radości, czy nawiązuje kontakt z opiekunami i czy potrafi wejść w zabawę.
Małe postępy są nadal postępami.
Trudne popołudnie może być częścią adaptacji
Marudzenie, płaczliwość, potrzeba bliskości czy większe wybuchy złości po przedszkolu nie zawsze oznaczają, że dziecku dzieje się coś złego.
Często jest to sposób na odreagowanie kilku godzin intensywnego funkcjonowania w grupie.
W pierwszych tygodniach warto więc trochę zwolnić: zapewnić dziecku jedzenie, odpoczynek, bliskość, swobodną zabawę i przewidywalny rytm dnia.
Dom nie musi być miejscem, w którym dziecko dalej „daje radę”.
Może być miejscem, w którym po intensywnym dniu może wreszcie odpocząć.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii BLOG


